... znajduje się na szlaku Archipelag Pamięci. Zobacz mapę szlaku.

Pod specjalnym nadzorem

Tabliczka znacząca szlak znajdująca się na terenie XXX

Wyspy Wolin, Karsibór i część wyspy Uznam zostały przyłączone do Polski w ramach porozumień zawartych przez przedstawicieli mocarstw na konferencji w Poczdamie, która odbyła się na przełomie sierpnia i lipca 1945 r. Armia Czerwona zajęła te tereny kilka miesięcy wcześniej. Archipelag był jednym z ostatnich regionów przekazanych polskiej administrację przez „bratnią armię”. Stało się to na początku października 1945 r. Strategiczne położenie Archipelagu powodowało, że mieszkanie, a nawet pobyt na tym terenie podlegał znaczącym obostrzeniom. Radziecka armia pozostała na tych terenach przez długie lata. To sąsiedztwo dawało się we znaki osadnikom.


Dokumenty nakazujące i potwierdzające przejęcie kontroli nad obszarem przez Polską administrację.

W pierwszych latach po wojnie osadnicy musieli uzyskać wizę zezwalającą na zamieszkanie w specjalnej strefie przygranicznej, wydawaną przez Wojsko Ochrony Pogranicza (WOP). Podobne ograniczenia dotyczyły wczasowiczów, którym wydawano specjalne pozwolenia. Te obostrzenia najdłużej utrzymały się w Świnoujściu – aż do 1958 roku przepłynięcie na wyspę Uznam było możliwe tylko po okazaniu specjalnego zezwolenia w posterunku WOP, znajdującym się przy przeprawie promowej. Przez długi czas obowiązywało również prawo przymusowego przesiedlenia. W przypadku kłopotów z prawem, czy niepożądanej aktywności społecznej i politycznej przedstawiciele Urzędu Bezpieczeństwa mogli wydać nakaz przymusowego opuszczenia strefy przygranicznej.

Zezwolenie na mieszkanie w strefie przygranicznej

Co ciekawe, szczególne obostrzenia dotyczyły również rybołówstwa, które w pierwszych latach po wojnie było najważniejszą gałęzią lokalnej gospodarki (aby dowiedzieć się więcej na ten temat udaj się do Mariny Wapnica). Archipelag był regionem o ogromnym znaczeniu strategicznym – położony na granicy państwa, w newralgicznym miejscu, jakim było ujście Odry. W powojennej, PRL-owskiej rzeczywistości, możliwość swobodnego pływania po przygranicznych wodach była z punktu widzenia władz państwa zagrożeniem. Dlatego pozwolenie na rybołówstwo wiązało się z dodatkowymi obostrzeniami. By móc je uzyskać należało otrzymać pozwolenie z Urzędu Powiatowego, Milicji i Urzędu Bezpieczeństwa.

Powyższe warunki powodowały, że rybaczenie stało się niezwykle atrakcyjnym zajęciem: zapotrzebowanie na ryby ogromne, podaż „surowca” również, a do tego ograniczona liczba konkurentów. Nic dziwnego, że uzyskanie zezwolenia na rybołówstwo uważano, za niezwykle cenne. Co więcej, robiono wszystko, by tego pozwolenia nie utracić. A wystarczyło „podpaść” Milicji lub UB, by pożegnać się z dochodowym zajęciem.

Całe obszary Archipelagu były wyjęte spod polskiej jurysdykcji – kontrolowała je Armia Radziecka. Wspomina Pan Józef, mieszkaniec Karsiboru:

Do Świnoujścia samemu nie można było jeździć. Jak jechało pięć kobiet, to dwóch mężczyzn z nimi jeździło. Jak jeden sam pojechał to zabili go Ruscy. Strach było jechać… Ja raz pojechałem po żonę do Świnoujścia, a Ruscy, gdzie były dobre budynki to mieszkali… To wtedy był strach… Oni na Warszowie to całe miasteczko zamieszkiwali, wszystko zniszczyli.

Te słowa dobrze pokazują w jaki sposób radzieccy żołnierze zapisali się w pamięci mieszkańców Archipelagu. Sowiecki mundur kojarzył się z władzą i zagrożeniem. Nasi rozmówcy, opowiadając o wielu miejscach często wspominali: „tam to Rosjanie byli”. Najczęściej oznaczało to obszar niedostępny dla Polaków. Należący do innego świata.

Niezwykle boleśnie obecność tej Armii odczuły niemieckie kobiety, które pozostały na tych ziemiach. Tragicznego losu doświadczyła rodzina Alferda Trosta, niemieckiego lekarza, niezwykle zasłużonego dla powojennych mieszkańców miasta (aby dowiedzieć się więcej na ten temat udaj się do Parku Chopina w Międzyzdrojach). Efektem krzywdy, wyrządzonej przez radzieckich żołnierzy jego córce i żonie było samobójstwo pierwszej i ciężka choroba drugiej.



Najmocniej obecność Armii Radzieckiej odczuli mieszkańcy Świnoujścia. Żołnierze ze wschodu kontrolowali duże obszary miasta, w tym przeprawę promową, a także strategiczne urządzenia, takie jak na przykład wodociągi. By dostać się do Świnoujścia potrzebna była specjalna przepustka. Na Warszowie, niedaleko promu, znajdował się punkt kontroli przypominający przejście graniczne. Nadzorowali i obsługiwali go oczywiście żołnierze radzieccy. Dr Józef Pluciński, świnoujski historyk, stwierdził wprost:

Rosjanie mieli tutaj najwięcej do gadania, bez ich zgody nie można było tu nic robić. Posunęli się trochę żeby zrobić miejsce dla marynarki polskiej, ale baza rosyjska była czynnikiem decydującym o wielu aspektach życia. Poza tym, dostawali za friko wodę, marnotrawili tę wodę. To rzutowało na budżet miasta.

XXX


Etap I

Dofinansowano ze środków MHP w ramach Programu Patriotyzm Jutra