... znajduje się na szlaku Archipelag Pamięci. Zobacz mapę szlaku.

Pożegnanie

Tablica znacząca szlak znajdująca się na terenie Muzeum Regionalnego w Wolinie

Zmiany granic będące konsekwencją II wojny światowej wymusiły na wielu obywatelach Polski i Niemiec konieczność zmiany miejsca zamieszkania. Zarówno polscy osadnicy przybywający na Archipelag, jak i opuszczający go Niemcy, przeszli przez doświadczenie pozostawienia swojego domu i wyruszenia w podróż w nieznane.

Przymus wyjazdu nie był związany tylko i wyłącznie z polityką nowych polskich władz. Już pod koniec wojny Niemcy zostali zobligowani do opuszczenia tych ziem rozkazem Hitlera. W momencie, w którym pierwsi polscy osadnicy przybyli na wyspy, wciąż były one zamieszkane przez liczne grupy Niemców. Proces ich wysiedlania był dynamiczny i trwał od 1945 do 1947 roku. Zdarzały się jednak nieliczne przypadki pozostawania Niemców na terenie Archipelagu (aby dowiedzieć się więcej na ten temat udaj się do Parku Chopina w Międzyzdrojach). Najszybciej opuszczane były miasta. Inaczej sytuacja wyglądała na wsiach, z których Niemcy wyjeżdżali później. To właśnie na tych terenach najczęściej dochodziło do bliskiego kontaktu między obywatelami obu krajów (aby dowiedzieć się więcej na ten temat udaj się do Mokrzycy Małej).



Pożegnanie z wyspą było więc często dla przedwojennych mieszkańców Archipelagu dużą tragedią, bezpowrotnie odwracającą życie wielu niemieckich rodzin. Gdy o tym myślimy, to z ogromną siła uderza nas podobieństwo sytuacji w jakiej znaleźli się tutejsi Niemcy, z traumą jaką kilka tygodni wcześniej przeżyli przybywający na Archipelag Polacy z ziem wschodnich II Rzeczpospolitej. Oni również dowiadywali się o konieczności opuszczenia swych domów – w których ich rodziny często mieszkały od wielu pokoleń – na krótki czas przed wyjazdem. Oni również mogli zabrać niewiele, a czekała ich podróż w nieznane.

fot. A. Kubasik

Wyjazdom Niemców towarzyszyły silne emocje. Dużą część swojego dobytku musieli zostawić. Opuszczając wyspę mogli zabrać ze sobą do 20 kilogramów bagażu. Szukając informacji o procesie wysiedlania Niemców z terenów Archipelagu, udało nam się dotrzeć do jednego z najstarszych mieszkańców wysp, Pana Stanisława mieszkającego w Mokrzycy. Na własne oczy widział on sytuację opuszczania przez Niemców swoich domów:

Mój ojciec mówi – do tego Niemca – weź plecak, wszystko co najlepsze i jedź. Ale nie mógł wziąć więcej niż 20 kilo, bo resztę by mu zabrali przed pociągiem. Zawiozłem ich do Dargobądzia. Tam ojciec dostał naganę, bo przywiózł tego Niemca na wozie, a nie można było. Niemiec wysiadł, ja wykręciłem, wróciliśmy do domu i tak się skończyło, Niemców wywieźli, a my a w ich domach gospodarzyliśmy.

Muzeum Regionalne w Wolinie