... znajduje się na szlaku Archipelag Pamięci. Zobacz mapę szlaku.

Symbol wielkiej zmiany

Tablica znacząca szlak znajdująca się na terenie placu zabaw w Mokrzycy

Dom w Mokrzycy, zwany czasem „zameczkiem”,  był przedwojenną siedzibą właścicieli folwarku. Jego powojenne losy w symboliczny sposób pokazują wielka przemianę, która dokonał się na Archipelagu i na całych ziemiach Zachodnich i Północnych po roku 1945. Gdy do wioski przyjechała pierwsza grupa osadników – kilkanaście rodzin z centralnej Polski – większość gospodarstw była jeszcze zamieszkiwana przez Niemców. Przybyszów początkowo osiedlono więc w „zameczku”, dopiero potem otrzymali w posiadanie własne domy. Wtedy ich dotychczasowych właścicieli, którzy czekali na wyjazd, tymczasowo zakwaterowano w tym samym domu. W „zameczku” skrzyżowały się więc losy przybyszów i osób opuszczających te ziemie.

Mokrzycki dom, w którym skrzyżowały się losy polskich osadników i Niemców opuszczających Archipelag, fot. A. Kubasik


Przemiana społeczna, która dokonała się na terenach przyłączonych do polski po 1945 r., była wydarzeniem bez precedensu w nowożytnych dziejach Europy. Przesiedlenia, wielkie migracje i zmiany granic politycznych nie są niczym niezwykłym w historii naszego kontynentu. Tym razem – i to był właśnie fenomen – ludność zamieszkująca pewną część Europy została „wymieniona” w prawie stu procentach. Dawni gospodarze musieli opuścić te ziemie. Na ich miejsce przybyli zupełnie nowi ludzie, przywożąc ze sobą odmienną kulturę, obyczaje, sposoby życia i gospodarowania.

Socjologowie, etnolodzy, kulturoznawcy i geografowie od lat snują rozważania nad tym, jak krajobraz kulturowy – czyli przyroda i przestrzeń zmodyfikowane przez człowieka – zmienia się w obliczu migracji. Na ile zachowuje swą ciągłość, w jakim stopniu jest przekształcany, jak nowi przybysze starają się go oswoić?

Polscy osadnicy zastali na Archipelagu infrastrukturę, która musiała na nich robić wrażenie. Przyjeżdżając z różnych regionów przedwojennej Polski dziwili się widząc tak dobre drogi, murowane i pieknie wyposażone domy, czy też fabrykę cementu w Lubinie i piękne wille w Międzyzdrojach. To wszystko było imponujące i obce zarazem. Zostało wszak stworzone przez niedawnych wrogów wojennych. Nietrudno wyobrazić więc sobie, że przybysze czuli się tu nieswojo. Zachwytowi nad rozwojem cywilizacyjnym zasiedlanych ziem towarzyszyła też tęsknota za pozostawionym  domem rodzinnym i własną „małą ojczyzną”.

Wrażenie obcości potęgował również wyspiarski krajobraz, zdominowany przez wodę. To dlatego w pierwszej kolejności chętnie zasiedlano miejscowości pośrodku wyspy Wolin, takie jak Mokrzyca, Ładzin czy Warnowo. Osobom związanym do tej pory z rolnictwem łatwiej było wyobrazić sobie w tych miejscach swoje życie w przyszłości. Nie musiało się ono znacznie różnić od tego, które wiedli oni przed wojną.

Pierwsi osadnicy stanęli więc przed wyzwaniem oswojenia zarówno przyrody, jak i dóbr kultury. Musieli zagospodarować przestrzeń zupełnie im obcą, będąc zdanymi głównie na siebie, dysponującym wyłącznie własną wiedzą oraz doświadczeniem. W obliczu braku podstawowych dóbr, korzystali więc z tego, co zastali na miejscu. W tym kontekście niezwykle ciekawa jest historia pałacu, który do 1945 r. stał nieopodal Mokrzycy. Została nam ona opowiedziana przez jednego z najstarszych mieszkańców wsi:

Niemcy wysadzili go jak się wycofywali z wyspy, ale przed wysadzeniem to piekny był. Właściciel śliczną cegiełkę klinkierowaną z Francji sprowadził. Jak przyszło lato, to my z ojcem i jednym Niemcem każdy wolny dzień tam jeździliśmy i cegłę tę zwoziliśmy na budowę domu. Tylko, że ja potem do wojska poszedłem, a tu spółdzielnia rolnicza powstawała i ojciec całą tą cegłę dobrodusznie oddał. Później z niej świniarnie zbudowali…


Poznaj historię średniowiecznego zamku na wyspie Wolin


Pozostałości pałacu von Appenburg nieopodal Mokrzycy, fot. A. Kubasik

Nie ma wątpliwości, że w tych trudnych czasach najważniejsze było „tu i teraz”. Osadnicy, zdani na samych siebie i z trudem walczący o własny byt nie myśleli o dziedzictwie i dobrach kultury. Przemiana krajobrazu dokonywała się często w sposób przypadkowy, warunkowana była potrzebą chwili. Jaki pożytek przyniesie odrestaurowany pałac z klinkierowanej cegły, skoro świnie zimy nie przeżyją?

Mokrzyca to obecnie niepozorna, spokojna wioska. Aż trudno uwierzyć w to, że właśnie w tej okolicy znajdują się dwa miejsca, które mogą być symbolem wielkiej przemiany, jaka dokonała się na tych ziemiach po II wojnie światowej.

Plac zabaw w Mokrzycy