... znajduje się na szlaku Archipelag Pamięci. Zobacz mapę szlaku.

W sieci relacji

Tabliczka znacząca szlak znajdująca się na terenie XXX

Przybywający na wyspy osadnicy musieli zmierzyć się z wieloma przeciwnościami (aby dowiedzieć się więcej na ten temat udaj się do Muzeum „Bunkier V-3”). Rybołówstwo okazało się być jednym z niewielu jasnych punktów w codziennej, szarej rzeczywistości powojennych mieszkańców Archipelagu. Złowione ryby mogły zapewnić wyżywienie dużej liczbie osób. Połowy miały również istotne znaczenie społeczne. Zawód ten dawał wielu osadnikom nadzieję na szybkie znalezienie pracy, mogącej zagwarantować elementarne poczucie bezpieczeństwa. Czynności wykonywane przy rybach organizowały wielu rodzinom rytm dnia codziennego, sprzyjały również integracji osadników przybyłych z różnych części kraju. Na Archipelagu prawdopodobnie żaden inny zawód nie miał tak dużego znaczenia dla kształtowania się relacji społecznych między Polakami, a Niemcami. Historia powojennego rybaczenia jest więc opowieścią o jednym z ważniejszych elementów tworzenia się nowej rzeczywistości w tym regionie.

Sprzedaż ryb była dla wielu osadników szansą na szybki zarobek. Wymiana często odbywała się bez pieniędzy. W sytuacji, w której brakowało niemal wszystkiego mogły one nie mieć większego znaczenia. Jak wspominał w swoim pamiętniku Anatol Drywa1,

oprócz wymiany słów w sztormowe dni, gdy rybacy nie mogli się przedostać przez Zalew do Nowego Warpna, wymieniałem z nimi również mleko, twaróg i masło oraz chleb na „żywy” towar, jakim był węgorz.

Ryby wymieniano na artykuły pierwszej potrzeby. Rybacy szybko zaczęli wyróżniać się swoim statusem materialnym pośród pozostałych osadników. Jak zauważył pan Józef, opisując kondycję finansową osób jako pierwszych zamieszkujących wyspy po wojnie,

Tu generalnie żyli bardzo biedni ludzie. Ci co pracowali w rybołówstwie to żyli bardzo dobrze, ale reszta to skromnie, powiedziałbym nawet biednie.

Rybołówstwo było jednym z pierwszych zawodów gwarantujących uprawiającym go osadnikom godziwy zarobek.

Zawód ten dawał szansę na skuteczne zorganizowanie życia w nieznanej rzeczywistości. Podjęcie godziwej pracy przez nowoprzybyłych mieszkańców wysp wprowadzało regularność w ich trudną codzienność.

Osadnicy docierali na wyspy z różnych części kraju. Reprezentowali różne klasy społeczne, posiadali odmienną wiedzę i umiejętności (aby dowiedzieć się więcej na ten temat udaj się na Dworzec kolejowy w Międzyzdrojach – hiperłącze). Bez względu na posiadane wykształcenie pierwszorzędnymi potrzebami było znalezienie nowego domu oraz pracy mogącej zapewnić dostatek w dłuższym okresie czasu. Osoby zajmujące się rolnictwem lub hodowlą zwierząt preferowały duże gospodarstwa, najczęściej znajdujące się w centralnych częściach wysp. Jak wspominał pan Józef,

było takie uprzedzenie do wody… Bo w większości ci co przychodzili to byli z za Buga. Oni wszyscy byli z dużych gospodarstw. To jak tu przyszli to raczej na domy nie patrzyli, tylko na to ile krów i hektarów.

Duża grupa przybyłych osadników nie miała jednak doświadczenia w rolnictwie lub w hodowli zwierząt. Musieli oni zdobyć nowe umiejętności, które mogły zagwarantować im zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych. Rybołówstwo okazywało się być dla nich dobrym wyborem. Zawód ten skupiał więc dużą grupę osób, głównie mężczyzn, na wsiach i w miasteczkach położonych nad brzegami Zalewu Szczecińskiego. Rybołówstwo miało wpływ na charakter powojennego osadnictwa na wyspach Wolin i Karsibór. Przyczyniło się do zagospodarowywania domostw leżących w pobliżu akwenu.

Liczba czynności, które należy podjąć, aby pozyskiwanie ryb było możliwie efektywne była na tyle duża, że pracowało przy nich wiele osób, często całe rodziny. O ile w połowach uczestniczyli przede wszystkim mężczyźni, to na przykład w wyplataniu sieci czy w selekcji ryb udział brały zarówno kobiety, jak i dzieci. Z czasem życie coraz większej liczby rodzin zaczęło być podporządkowywane kalendarzowi wyznaczanemu przez prace związane z połowem ryb. W porze zimowej dokonywano napraw sprzętu. Pracowano przy łodziach, konserwowano sieci. Wczesną wiosną rozpoczynały się połowy, które trwały do pierwszych mrozów. Praca w rybołówstwie ściśle organizowała również porządek dnia. Na Zalew wyruszano najczęściej o świcie. Przywieziona ryba musiała zostać natychmiast odpowiednio poselekcjonowana i obrobiona. Z uwagi na niedużą ilość sprzętu, drobne naprawy były wykonywane możliwie szybko.

Osadnicy nie posiadali wiedzy i umiejętności niezbędnych do prowadzenia połowów.

Polacy pochodzili z zupełnie innych terenów, nie znali się na sztuce połowu […]. Niektórzy posiadali wprawdzie niewielkie doświadczenie połowowe zdobyte podczas zsyłki na Syberię, jednak warunki tam panujące wymagały zupełnie innych technik2.

Nie dysponowali oni także potrzebnym w tym zawodzie sprzętem. W związku z tym, dużą rolę w procesie przekazania występującej na tych terenach tradycji rybołówstwa odegrali dotychczasowi mieszkańcy Archipelagu.

Na wyspach Wolin, Karsibór i Uznam pozostało po wojnie wielu Niemców specjalizujących się w połowach ryb na Zalewie Szczecińskim. Mieli oni za zadanie przekazać swoją wiedzę i umiejętności nowoprzybyłym osadnikom. Jednocześnie prowadzili oni połowy, które zaopatrywały zarówno lokalną społeczność, jak i przebywających w tym regionie żołnierzy Armii Czerwonej.



Niemieccy rybacy, którzy pozostali po wojnie na wyspach uczyli polskich osadników pracy w rybołówstwie. Jedna z najstarszych mieszkanek Lubina Pani Wenata, żona doświadczonego rybaka, wspominała o dużej liczbie Niemców, którzy mieli mieszkać po wojnie na wyspach i „nauczać do zawodu naszych mężczyzn”. Przekazywali oni Polakom również wiedzę i umiejętności związane z samym połowem ryb. Niemieccy rybacy odegrali niezastąpioną rolę w procesie oswajania kultury materialnej związanej z rybołówstwem. Niejednokrotnie uczyli oni Polaków obsługi sprzętu, jego konserwacji. Dawali wskazówki mające umożliwić osadnikom samodzielną eksploatację narzędzi w przyszłości. Niektóre jednostki pływające, dzięki doskonałej konserwacji przetrwały nawet do lat dziewięćdziesiątych XX wieku.

Ze względu na istotną rolę, którą rybołówstwo pełniło w życiu społeczności zamieszkujących region, zawód ten stał się ważnym elementem kulturowej przestrzeni wysp. Relacje społeczne umożliwiły przetrwanie ważnego elementu kulturowego dziedzictwa regionu. Na wyspach Wolin i Karsibór przez kilka lat po zmianie granic nadal mieszkali depozytariusze rybackiej tradycji. Tradycja rybołówstwa została przez osadników przyswojona na ich własny użytek. Z upływem czasu zmieniło się znaczenie ekonomiczne tego zawodu. Jednak pomimo prawie całkowitej wymiany ludności na terenie wysp Wolin, Uznam i Karsibór rybołówstwo pozostało i nadal pozostaje ważnym elementem kulturowego dziedzictwa regionu.

  1. Drywa A., 1981, Na Zalewie Szczecińskim, [w:] Drogi powrotu. Wspomnienia mieszkańców Pomorza Szczecińskiego, red. T. Białecki, Poznań, 56–66.
  2. Drabik E., Skowronek A., 2013, Rybacy odrzańscy specyfika połowu na rzece, [w:] Tradycyjne rybołówstwo łodziowe w regionie zachodniopomorskim po 1945 roku, red. B. Matławski, K. Piasecki, s. 143–152.

XXX


Etap I

Dofinansowano ze środków MHP w ramach Programu Patriotyzm Jutra