... znajduje się na szlaku Archipelag Pamięci. Zobacz mapę szlaku.

Życie na wyspie

Tablica znacząca szlak znajdująca się na terenie filii Miejskiego Domu Kultury w Karsiborze

Ogromna inwestycja, którą była budowa Kanału Cesarskiego, nazywanego od 1945 roku Kanałem Piastowskim, trwale zapisała się w historii Karsiboru. Jego budowę ukończono w 1880 r., kanał skrócił drogę wodną ze Szczecina do Morza Bałtyckiego o  prawie 7 kilometrów. Poza tym, wyznaczył on szlak przez płytkie wody Zalewu Szczecińskiego. Ten ważny, z punktu widzenia strategicznego projekt wpłynął na położenie Karsiboru. Przekop został poprowadzony w poprzek drogi łączącej wieś ze Świnoujściem. Karsibór stał się wyspą.

Mapa ilustrująca ukształtowanie terenu przed powstaniem kanału, fot. http://www.iswinoujscie.pl/artykuly/8253

Położony w bezpośrednim sąsiedztwie Zalewu Szczecińskiego Karsibór był dobrym miejscem do stworzenia zaplecza logistycznego dla osób pracujących przy budowie kanału. Zatrudnienie znalazła również duża część lokalnej społeczności. Oprócz licznej grupy mężczyzn, którzy bezpośrednio pomagali przy budowie, pracę znaleźli sprzedawcy, karczmarze, piekarze, a także osoby prowadzące gospody. Ekonomiczne korzyści wynikające z obsługi robotników stały się  jednak drugorzędne wobec problemów, które stworzył przekop. Przedstawiciele lokalnej społeczności od tej pory musieli zmagać się z wyspiarską rzeczywistością.

W krótkim czasie po wybudowaniu kanału uruchomione zostało połączenie promowe. Brzegi Karsiboru oraz wyspy Uznam spięte zostały liną, wzdłuż której operował prom. Po kilku latach połączenie zaczęła obsługiwać prom silnikowy. Po II wojnie światowej przeprawa ponownie odbywała się przy użyciu promu linowego.



Prom linowy, fot. A. Kubasik

W pierwszych latach po wojnie prom napędzany był siłą ludzkich rąk. Ogromny kołowrót obsługiwał rosły mężczyzna, którego najstarsi mieszkańcy Archipelagu wspominają jako „Goliata”. Zimą, aby przeprawić się na przeciwległy brzeg, ludzie bardzo często czekali w długich kolejkach. Nośność promu była ograniczona, w jednej chwili mogło z niego skorzystać niewielka liczba osób. Stale odbywający się na Kanele Piastowskim ruch statków wymuszał jego częste postoje. Rozpięta w poprzek kanału lina musiała być opuszczana na dno, co wstrzymywało kursowanie promu. Szybki transport, spowodowany na przykład nagłą chorobą jednego z mieszkańców wyspy, niejednokrotnie był utrudniony.

Problemy związane z przeprawą zachęcały przedstawicieli lokalnej społeczności do poszukiwania alternatywnych możliwości przedostania się na drugi brzeg. W tym celu używano prywatnych łódek lub korzystano z prowizorycznych tratw. Stacjonujący w Świnoujściu żołnierze radzieccy, pływając po kanale, korzystali z łodzi motorowych o dużej mocy. Wzburzona przez ich jednostki fala niejednokrotnie wywracała do góry dnem mniejsze łódki, których używali mieszkańcy Karsiboru. O takiej sytuacji opowiadał nam jeden z najstarszych mieszkańców wyspy:

Łódeczką płynęli i jakiś statek radziecki płynął, ile na silniku miał tyle jechał. Oni mieli takie łodzie wojskowe nieduże, ale szybko chodziły, mieli tutaj swoją bazę. Pięciu ich płynęło, a łódeczka nieduża, ja potem na tej łódce pływałem. Dwóch z nich się utopiło. A ci co się utopili to na zawodach pływackich startowali. Ale oni nie mogli przepłynąć, bo na kanale były takie belki.

Zimą, kiedy kanał zamarzał, możliwe było przejście na drugą stronę po lodzie. Tego rodzaju rozwiązanie również było bardzo niebezpieczne. Prądy wody płynące w kanale często uniemożliwiały jego pełne zamarznięcie. Pomimo tego, że lód przy brzegu był gruby, bliżej środka kanału pękał, stanowiąc dla przeprawiających się osób śmiertelne niebezpieczeństwo:

Na kanale utopiło się dużo ludzi. Ja jednego uratowałem… Lód się załamał i pies na niego wskoczył, a prąd mocny był. Ja do niego podszedłem, wody miałem prawie po szyję już. Rzuciłem mu swoją tyczkę, bo jego już popłynęła i uratowałem go. Wyciągnąłem z wody. Zaprowadziłem do teściów, włożyli go do łóżka, spiritusu mu dali.

Zarówno latem, jak i zimą przeprawa na drugi brzeg niosła ze sobą wiele niebezpieczeństw. Dodatkowe utrudnienia dla mieszkańców wyspy pojawiały się przy okazji srogich zim. W trakcie silnego mrozu kursowanie promu było niemożliwe. Wyspa stawała się odcięta od świata. Na początku lat 60. niskie temperatury zablokowały przeprawę na kilkanaście dni. Karsiborzanom zaczęło brakować jedzenia i picia. Żywność dostarczano im wojskowymi helikopterami.

Warto też zaznaczyć, że przeprawa promowa, zarówno linowa jak i silnikowa, łączyła Karsibór z wyspą Uznam. Wyjazd w głąb kraju, czy choćby do Szczecina, oznaczał dla mieszkańca wyspy prawdziwą wyprawę: promem do Świnoujścia (Uznam), następnie dotrzeć do drugiej przeprawy i stamtąd dopiero przepłynąć na wyspę Wolin, z której mógł ruszyć we właściwą drogę. Dlatego też wielu ludzi starało się skrócić sobie tę podróż, przepływając bezpośrednio na wyspe Wolin na własną rękę (np. w okolicach miejsca gdzie obecnie znajduje się most).

O licznych utrudnieniach, z którymi spotykali się mieszkańcy wyspy zaczęło robić się coraz głośniej w całej Polsce. Apele lokalnej społeczności o budowę mostu zostały wysłuchane. W ramach obchodów 1000-lecia Państwa Polskiego, w 1966 roku do użytku oddany został most łączący Karsibór z wyspą Wolin. W 2012 roku zastąpiła go nowa konstrukcja. Stała przeprawa rozwiązała wiele problemów lokalnej społeczności. Jednak pośród najstarszych mieszkańców wyspy, wspomnienia okresu poprzedzającego budowę mostu nadal wywołują silne emocje.

Miejski Dom Kultury w Karsiborze